lut 092018Księży zasadniczo lepiej unikać. Wg papieża Franciszka, aż 2 procent z nich to pedofile (co oznacza, że na Polskę przypada ok. 570 wielebnych pedofilów). Mamy księdza katechetę, który gloryfikuje nazistę z SS (a kuria go broni); mamy katolickiego kapłana, któremu podoba się faszyzm. Mamy też duszpasterza, któremu marzy się powrót średniowiecza i chrześcijańskiego obyczaju, polegającego na paleniu ludzi na stosach. Ksiądz najchętniej widziałby płonących homoseksualistów. Powiedział tak:
„Jeszcze w średniowieczu ludzi o takich skłonnościach palono na stosach (…) może jeszcze powrócimy do tych wspaniałych czasów i jeszcze tych ludzi będzie się palić na stosach, miejmy nadzieję” .
Kto nie wierzy - ma dowód poniżej.
sty 092018Okazuje się, że w Kościele katolickim pedofile nie istnieją, przynajmniej w polskim Kościele. Ministerstwo Sprawiedliwości pod mądrym przywództwem Zbigniewa Ziobry uruchomiło publiczny rejestr pedofilów – nie ma na tej liście ani jednego księdza.
A więc jak widzicie, kochane dzieci, mówienie o pedofilii w Kościele jest kłamstwem. Nie ma czegoś takiego. To tylko propaganda lewaków, „Gazety Wyborczej”, TVN i ubeckich wdów.
A jeśli zdarzają się rzekome przypadki molestowania, to polegają one na tym, że dziecko prowokuje księdza. Wyjaśnił to kiedyś arcybiskup Józef Michalik: „Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga”. Czyli to kapłan jest wykorzystywany, a nie dziecko.
Czekamy więc na kolejną listę: małych prowokatorów, wciągających niewinnych księży w swój brudny proceder.